Umowa Społeczna

§ 1

Zrzeknę się na rzecz Rządu pewnego procentu mojej własności. Rząd będzie ustalał wielkość tego procentu i może być on liczony od moich dochodów, wartości moich nieruchomości, wartości moich zakupów, czy używając dowolnych innych kryteriów, które Rząd sam wybierze, oraz będzie mógł je w dowolnej chwili zmienić. Aby pomóc Rządowi w określeniu tego procentu, będę używał nadanych przez Rząd numerów identyfikacyjnych.

§ 2

Ograniczę swoje zachowania tylko do takich, jakie określi Rząd, będę konsumował tylko te substancje, na które Rząd zezwoli, ograniczę swe czynności seksualne tylko do takich, na które pozwala Rząd, porzucę wierzenia religijne, które są sprzeczne z rządowym określeniem poprawności. Będę korzystał ze swojej własności tylko w sposób określony przez Rząd.

§ 3

Na żądanie, zrzeknę się swej wolności na czas, który określi Rząd. Podczas tego czasu będę służył Rządowi w dowolny sposób, wliczając w to służbę wojskową, w której będzie wymagać się, abym zabijał, albo poświęcił własne życie.

§ 4

Rząd pozwoli mi na poszukiwanie pracy, pod warunkiem poddania się ograniczeniom, które sam określi. Ograniczenia te mogą utrudnić mi wybór zawodu, czy wyeliminować stawki płacowe, na które się zgodzę.

§ 5

W rewanżu za to wszystko, Rząd zaoferuje mi pewne usługi. Rząd określi naturę tych usług i będą one mogły zostać w dowolnej chwili zmienione. Rząd może próbować bronić mojego życia i własności, ale nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności, gdy mu się to nie uda. Rząd może zabronić mi obrony własnego życia lub własności.

§ 6

Rząd określi, czy mogę wybierać określonych urzędników i na jakich kandydatów będę mógł głosować. Wpływ mojego głosu jest odwrotnie proporcjonalny do ilości głosujących i pojmuję, że zazwyczaj będzie znikomy. Zgadzam się nie pociągać do odpowiedzialności żadnych urzędników za działania wbrew moim interesom, czy złamanie obietnic, nawet jeśli te obietnice miały wpływ na móje głosowanie.

§ 7

Zgadzam się, że Rząd może w dowolnej chwili zmienić powyższe warunki i pociągnąć mnie do odpowiedzialności, jeśli ich nie spełnię. Rząd może wejść, przeszukać i zająć mój dom oraz inną własność bez mej zgody czy wiedzy, aby zapewnić wypełnianie tych warunków, oraz że Rząd może w dowolnej chwili skonfiskować moją własność, uwięzić mnie albo zabić, zachowując kompletną bezkarność.

Podpis nie jest wymagany. Samo istnienie oznacza zgodę na warunki tej umowy.

 

 

 

 

 

 

 

Według ekonomicznych geniuszy z PiS jeśli ktoś zapłaci mniej podatków, na przykład z powodu ich obniżenia, to odbywa się to “kosztem społeczeństwa”. Idąc tym tokiem rozumowania, jeśli nie zapłacę jakiegoś podatku, nawet zupełnie legalnie, to dopuszczam się “kradzieży”, przynajmniej w stosunku do jakiegoś społeczeństwa. Ciekawe, czy ci, którzy nie płacą jakiegoś podatku, należą do tego społeczeństwa, czy automatycznie zostają przez ten fakt z niego wykluczeni.

Jest to ciekawy model myślenia, całkiem zresztą popularny w tym kraju. Przy okazji, celowo używam drażniącego patriotów określenia “ten kraj”, bo nie jest on ani “mój”, ani też “nasz” - mój kraj byłby urządzony zupełnie inaczej, byłby normalny. Według wielu ludzi, jeśli ktoś nie płaci jakiegoś podatku, okrada wszystkich, a przynajmniej tych, którzy płacą. Jakby podatki były jakąś normą, którą musimy “wyrobić”. Kto nie da rady, ten wałkoń i leń, którego powinno się ukarać.

Dla tych, którzy popierają ten pogląd (choć raczej nie ma ich wśród moich czytelników), proponuję zastanowienie się, czy nie należy potępiać tych, którzy: nie jeżdżą samochodami i nie wyrabiają normy w zakresie akcyzy, czy mało konsumują i nie zasilają budżetu VATem. A wyobraźmy sobie taką hipotetyczną sytuację, że najbogatsi buntują się i przestają zarabiać (jak w “Atlasie zbuntowanym” Ayn Rand), powiedzmy żyjąc z oszczędności. Ekonomiści z PiSu oskarżyliby ich o życie “kosztem społeczeństwa”. Pewnie, do narodzenia jesteśmy związani “umową społeczną“, która nakłada na nas obowiązek łożenia na okupanta i nie ma zmiłuj się - jeśli nie wyrabiamy normy, nie wywiązujemy się z tej “umowy”.

Nie płaci cła = budżet stracił …